Reklama
Czy wiesz, że:

ARTYKUŁY

Od ruchomych lalek do cyberpianistów

W XVIII-wiecznej Europie era oświecenia i wynalazków technicznych przyniosła pierwsze próby tworzenia urządzeń, które wyglądem i zachowaniem naśladowałyby człowieka. Prym w tym procederze wiedli zegarmistrzowie, utalentowani technicy i konstruktorzy, którzy ku własnej satysfakcji i uciesze tłumów tworzyli prawdziwe dzieła sztuki rzemieślniczej, jak choćby słynną ruchomą lalkę dziewczynki niosącej świecznik.

automatyka
automatyka

Wkrótce nowinkę techniczną podpatrzyli iluzjoniści - to podczas ich występów pojawiały się pierwsze androidy, które popisywały się przed publicznością umiejętnością pisania lub grania na organach. I właściwie przez następne stulecia tak już pozostało - człekopodobne roboty funkcjonowały raczej w obrębie popkultury niż nauki. Co więcej, zaczęły cieszyć się coraz gorszą sławą. Mówiąc wprost, zostały w kulturze Zachodu obrzydzone, jak twierdzi Takashi Yoshimi, główny konstruktor zajmujący się robotami z laboratorium Toshiby w Kawasaki. Poczynając od nieudanego dzieła dr. Frankensteina, poprzez filmy o Terminatorze czy Obcym, aż po kultowe dzieło Ridleya Scotta "Łowca androidów", człekopodobne twory budziły lęk i przynosiły ludziom zagrożenie.

W 1770 roku szwajacarscy zegarmistrzowie i wynalazcy nowoczesnych zegarków na rękę - Pierre Jaquet-Droz i jego syn Henri-Louis Jaquet-Droz budują automaty dla europejskich rodzin królewskich. Stworzyli oni trzy lalki, każda z unikatową funkcją. Jedna potrafiła pisać, kolejna grała melodię, a trzecia rysowała obrazki.

Zupełnie inną postawę wobec androidów przyjęli Japończycy w pełni akceptujący zdobycze technologii, które w ciągu niecałego stulecia uczyniły z ich kraju mocarstwo gospodarcze. Dlatego nie dziwi, że to właśnie tam trwają najpoważniejsze prace nad tymi maszynami, i to już od ponad 35 lat.

Zostały zapoczątkowane na wydziale robotyki Uniwersytetu Waseda w Tokio, którego naukowcy zaprezentowali w 1973 r. pierwszego antropomorficznego robota Wabot-1. Maszyna potrafiła odpowiadać po japońsku na proste pytania, poruszać się bez obijania o ściany dzięki miernikom odległości i kierunku oraz chwytać i przenosić ciężary. Jego młodszy brat, przedstawiony w 1984 r. Wabot-2, potrafił wykazać się już dużo bardziej wymyślnymi zdolnościami - czytał zapis nutowy i odgrywał go na organach z biegłością średnio zaawansowanego ucznia szkoły muzycznej. Umiał również akompaniować grą na pianinie śpiewającemu wykonawcy.

Na kolejny wielki sukces japońskiej robotyki przyszło czekać 12 lat. 20 grudnia 1996 r. koncern Honda zaprezentował robota o kryptonimie P2. Ten niezwykły jak na owe czasy android przy wzroście 180 cm i wadze ponad 230 kg wyglądał jak kosmonauta w pełnym rynsztunku. Potrafił sprawnie chodzić w dowolnym kierunku, ale co najważniejsze wspinać się na schody, a nawet wykonywać tak delikatne czynności jak wbijanie gwoździ. Choć jego baterie starczały zaledwie na 15 minut pracy, dziś zwykło się uważać, że to właśnie P2 zrobił pierwszy krok ku prawdziwej rewolucji w robotyce.

Japońscy naukowcy, w odróżnieniu od amerykańskich, którzy budują androidy głównie z myślą o celach wojskowych, próbują stworzyć maszyny, które będą pomocne ludziom w codziennych obowiązkach. W starzejącym się japońskim społeczeństwie pełnym pozbawionych opieki seniorów, uczłowieczony robot ma stać się przyjacielem, z którym będzie można porozmawiać i opiekunem dbającym o swojego właściciela. Jak twierdzi Minoru Asada, przy obecnym postępie nauki będzie to możliwe mniej więcej w połowie tego wieku. I jak zapowiada, w tym samym czasie powinniśmy stać się również świadkami pierwszych mistrzostw świata w piłce nożnej, w których wystąpi drużyna androidów i... zwycięży z ludźmi. Niektórzy z nas pewnie doczekają tej chwili.

źródło: gazeta.pl (01.09.2010)

roboty

 

Linki reklamowe: automatyka
asimo.pl - polski wortal robotyki
[email protected]
2006-2011 Kraków